| Nawizujac do tematu rozmowy, chcialabym sie wygadac co mnie dreczy. Wiem, zlinczujecie mnie zapewne po tym co napisze. Otoz, pracuje jako prostytutka, jeden z klientow prosil mnie o zdominowanie go. Dal mi napisany "scenariusz" na kartce. Nie chcialam sie tego podjac, tlumaczylam, ze ja nie jestem dominujaca. Nalegal. Zgodzilam sie, kiedy obiecal mi, ze nie bedzie na mnie zly jezeli nie bedzie zadowolony. Ja nie czuje dominowania nad kims. Bardzo sie przejelam ta rola, wczulam sie w to czego ja pragne. Po kolejnym spotkaniu, przestalam odbierac od niego telefon. On nadal pisze do mnie, ze jestem jedna z najlepszych domin. Mam wyrzuty, ze zgodzilam sie to zrobic, boli mnie to. On nie zna prawdy, ze ja marze o tym samym. Nie wiem jak mam postapic. Przeciesz szczerze wyznalam mu, ze nie dominuje. Zbywam go, ze jestem chora, ze nie pracuje narazie. Przeroslo mnie to chyba. Dlaczego jemu sie to spodobalo? Z drugiej strony zal mi go, bo wiem jak to jest pragnac czegos i nie moc otrzymac. Nie potrafilabym spotkac sie z kims dla zabawy ktora daje mi satysfakcje za pieniadze pomimo, ze pracuje w taki sposob. Dlaczego on tego chce? Zle sie czuje z tym. |