Niewolnik pieluch
Pierwsze myśli jak zwykle nie pasują do zaistniałej sytuacji. Zaskoczenie było pełne, a pytanie kto, dlaczego, do kogo kołotały się w głowie Marcina. Stał jak zamurowany, a w stresie z reguły dopełniał pieluchy, co tym razem z posiadanym uzbrojeniem w cewnik i tunel i tak nie miał większego znaczenia. Pukanie powtórzyło się, już nieco o charakterze dopominającym się. Marcin podszedł do wizjera drzwi i spojrzał na przybysza.
"Kobieta?!?" - pomyślał ze zdziwieniem - Kobieta również spojrzała w wizjer i głośno powiedziała - Jestem tu na polecenie Twojej Pani i mam Ciebie przygotować. Otwieraj!
Marcina zamurowało, lecz po chwili machinalnie sięgnął do zamków, otworzył je i uchylił na oścież drzwi do domu.
- Zwracaj się do mnie Pani O-pie-kun-ko! Jasne?
Marcin kiwnął głową, że rozumie.
- Mam Ciebie nauczyć etykiety byś nie dał plany. Będę Ciebie przewijała. Twój obszar decyzji właśnie przestał istnieć. Wyłącznie raczkujesz, czyli już do pozycji na czworakach.
Marcin z niedowierzaniem i niezdarnością zszedł do zażądanej pozycji.
- No moja miła, tak, tak miła, czeka nas trening byś to robiła zgrabnie i szybko, a może w ogóle tak cię urządzę, że będziesz mogła tylko tak. - ostatnie słowa Pani Opiekunka wypowiedziała schylając się i do Marcina, a na jej twarzy rozpromienił się radosny uśmiech.
Przerażenie sączyło się do Marcina. Początkowa zabawa przestawała nią być. Jak ktoś się zdecyduje to choć odwrót jest zawsze to nie jest on ani łatwy, ani w zasadzie możliwy.
- Pokaż mi gdzie masz pieluchy, akcesoria, muszę Ciebie przewinąć, a i suczki nie mają głosu. Knebel póki co poza higieną ust i zębów zostaje na stałe.
Marcin poraczkował w kierunku sypialni.


  PRZEJDŹ NA FORUM