| po drugiej stronie bata... czyli zmiana orientacji w bdsm |
| Kiedy zaczynałem moje fantazje związane z dominacją/uległością (celowo nie piszę: "doświadczenia" bo te były później) deklarowałem sie sam dla siebie jako uległy. Faktycznie, bardzo działa na mnie taka sytuacja. Po jakimś czasie zauważyłem, ze w moich fantazjach zaczynają sie przebłyski, pojawiaja sie obrazy w których to ja jestem na górze, uległa klęczy, leży. Fantazje te przebiły się Do dziś pociągają mnie obie strony bata. Znam opinie, że "nie można być prawdziwym Panem w taiej sytuacji" lub "to żaden niewolnik". Znam te opinie... ale się z nimi nie zgadzam. Kiedy klęczę upokorzony rzed Panią - niesamowicie mnie podnieca ta sytuacja, upokorzenie, poniżenie (czym wogóle jest poniżenie w bdsm moim zdaniem - kiedyś już gdzieś pisałem, na razie pominę, bo miejsca braknie). Kiedy uległa klęczy u moich stóp... podnieca mnie to w równym stopniu. Faktem jest, że akurat ja nie jestem zwolennikiem związków 24/7 w sensie duchowym. Osobiście traktuje bdsm jako - baaardzo upraszczając - urozmaicenie w erotyce. A skoro erotyka to pojęcie bardzo szerokie i może sie w nim mieścić nawet robienie śniadania to ... jestem zwolennikiem związków 24/7 :-) Juz wyjaśniam powyższe. Otóż do Pani, do uległej ZAWSZE mam szacunek. ZAWSZE to ktoś, komu ufam i kto jest... Przyjaciółką. ZAWSZE zabawę można przerwać i zająć się piciem herbaty, piwa, kłóceniem się, czymkolwiek. To jest moja wizja, dlatego pisałem, że nie widzę się w "duchowym" czy "prawdziwym" związku 24/7. Ja się moge bawić w 24/7. Nawet dłuugo bawić. Może być latami, ale... ciągle w tle, oboje zostajemy "zwykłymi" ludźmi. Faktem jest równiez to, że - co było pisane wyżej - ktoś kto ulegał, wie, co uległemu może sprawiać przyzjemność i jako osoba dominująca ma szanse doprowadzić uległą do ogromnej przyjemności (psychicznej i fizycznej) a o to przecież chodzi. Nie krytykuję naturalnie tych z Was, którzy traktują bdsm inaczej, którzy widza sie jako Panie, Panów, niewolnice, niewolników tak duchowo i na zawsze - ale ja po prostu mam inne podejście i na szczęście mogę je mieć, szanując tych którzy myślą inaczej. Dygresyjka, nieco złośliwa, skierowana do niektórych uległych mężczyzn... Drogie Panie, być moze część z was już sie spotkało z taką sytuacją. Otóż zdarza się, że uległy, deklarujący wierność aż po grób, niewolnictwo 24/7, deklarujący skrajną uległość, pełzanie w błocie na rynku krakowskim itd. nagle, zaczyna wykazywac jakąć dziwną obojętność. Jeśli przyszedł w gości to chce już wyjść. Kręci nosem na polecenia, próbuje je obrócić w żart... no słowem - uległość poooszła. . . Najczęściej się to zdarza po orgaźmie uległego |