Witam wszystkich na tym forum. Jestem tutaj nowa, wlasnie przed chwila sie zarejestrowalam. Miesiac temu spotkalam Mistrza, ktory pokazal mi swoj swiat, nadal mi imie i nauczyl mnie latac. Czytalam komentarze na tej stronie i pomimo tego, ze nie mam zbyt wielkiego doswiadczenia w BDSM, to chcialabym dodac cos od siebie, opowiedziec o moich odczuciach zwiazanych z tym swiatem. Pierwsza rzecza o ktora mnie zapytal, bylo to, czy ufam mu na tyle, zeby pozwolic mu na robienie ze mna tego na co tylko bedzie miec ochote. Powiedzialam, ze tak (wczesniej spotkalismy sie na neutralnym gruncie i spedzilismy ze soba prawie osiem godzin smiejac sie bez przerwy, kontakt zostal nawiazany). Zaufalam mu. Nauczyl mnie jak byc w polaczeniu, pomimo tego, ze nie jestesmy razem w danym momencie. Kiedy jestem z nim, czas staje w miejscu. Pozwalam mu na wszystko,i czuje sie z nim bezpieczna bo mu ufam. On mnie uwolnil od leku. Gdybym byla na wysokim moscie, a on powiedzialby "skacz" zrobilabym to bez chwili zastanowienia. Oddalam mu cala siebie, ale nie dlatego, ze mnie poniza...dlatego, ze mnie kocha, troszczy sie o mnie, kiedy jestem spragniona poi mnie woda, kiedy jestem glodna, karmi mnie. Nasze ego nie istnieje. Patrzymy tymi samymi oczami i czujemy tymi samymi nerwami.Mamy swoj wlasny i tylko nasz swiat, gdzie nikt inny nie ma dostepu.Jutro znowu sie z nim spotkam i po raz kolejny poczuje sie bezpieczna....to jest jak narkotyk, dotyk jego dloni...kiedy zawiazuje mi czerwona, jedwabna opaske na oczach, kiedy jestem skrepowana lina, moment kiedy zaklada mi obroze...wtedy wiem, ze jestem tylko jego...wiem, ze on nigdy mnie nie zrani, nigdy nie zrobi mi krzywdy bo jestem czescia jego samego...
|