Wirtualne zniewolenie uległej
Brak dotyku...
A może czasem dominującego przerasta zabawa, którą sam wymyślił? Może mocny jest jedynie w słowach? Jak ten Czarnoksiężnik z Oz, który realnie okazał się być słabym, zakompleksionym człowiekiem bez tej mocy, którą epatował jedynie wtedy, gdy pozostawał w ukryciu...
Niektórzy Domini powinni się uczyć wirtualnej dominacji od Domin, które, co widać na tym forum, nie boją się stanąć twarzą twarz z uległym - i to nie jednym (o czym świadczą liczne pochwalne wpisy). Dominacja to konfrontacja a nie chowanie się. Nawet ta wirtualna.


  PRZEJDŹ NA FORUM