BDSM to głowa umysł a nie pastwienie się nad ofiarą .
master to człowiek o dużej swiadomości
Ale ja nie wiem czym tu się gorączkować. Póki to uległa/y ma takie dziwne wyobrażenia, to jest wszystko OK, można olać ciepłym moczem i robić swoje, a o lasce/gościu zapomnieć. Gorzej, jeśli Dominująca/y ma taki problem, choć myślę i widzę, że wielu takich osób nie ma. Większość z nas jest całkowicie niegroźna. Dużo groźniejsze jest dostanie się w łapy kogoś, kto szybko przekształci klimat w wanilię, albo okaże się zwykłym nudzielcem (i taką/iego faktycznie należałoby potraktować tą petardą za karę).


  PRZEJDŹ NA FORUM