Czy jest w ogóle możliwość związania się aż po grób z dewiantką?
O zboczonej miłości aż po grób.
FreeYourMind mam nadzieję że nie spieprzyłeś pasztetu, nie chcę łomotu, chcę zboczonej miłości!No chyba że połączonej z łomotem.bardzo szczęśliwy
Wracając do normy, może masz to w pompie bo jesteś szczęśliwy, realizujesz się w swoich zboczeniach i bardzo dobrze, obyś cały czas tak miał. Mnie nie zależy by uznawać klimatycznych za normalnych w sensie, że mogę się obnosić ze swoimi zboczeniami wszędzie i nikogo nie będzie to gorszyło bo jest normalne, e tam, wolę pozostać w podziemiu, tylko nie sam. Trochę poczytałem o dawniejszym postrzeganiu bdsm, że teraz gdy stało się dosyć popularne praktykowanie takich zachowań to sporo jest pseudo. Lepiej w cieniu zostawać bo gdy już trafisz na podobną sobie, to jest to szczere, silne, nierozerwalne.
No wiesz, jak możesz tak o miłości tak pisaćoczko Miłość to chemia, ale i pierwiastek duchowy, coś niewytłumaczalnego, niemożliwego do zbadania. Chodzi mi o miłość cielesną połączoną z uczuciem do wybranki/wybranego. Według mnie sam seks bez tego pierwiastka, bez uczucia, nigdy nie da spełnienia, będzie brakowało zawsze czegoś.

Możliwość jest zawsze, też w to wierzę.
Czy mogłabyś rozwinąć to " Jeśli osoba nie przekroczy pewnej granicy to nie musi być aż tak rozwiązła." O co chodzi, bo nie za bardzo rozumiem. Że gdy już raz zdradzi, to będzie chciała jeszcze i jeszcze?
Zgodzę się z tym że można być czyimś partnerem i realizować niektóre dewiację z innymi. Nawet nie miałbym nic przeciwko gdyby moja Dewiantka musiała też w ten sposób zaspokajać się, ale równocześnie musiałbym czuć, że uczucie do mnie nie maleje przez to, a wręcz wzmacnia się.




  PRZEJDŹ NA FORUM