| Czy jest w ogóle możliwość związania się aż po grób z dewiantką? O zboczonej miłości aż po grób. |
| Ale się porobiło Racjonalny nawija o sferze duchowej i mistycznej, kitty - no w sumie koteczek nawija o motylkach w brzuchu TenKtóryUwalniaUmysł - trzyma się twardo na ziemi. I leje wosk jak na Andrzejki A ja nadal twierdzę, że to czysta chemia organizmów. Nawet to czy kobieta będzie moją su będę wiedział dopiero po tym jak ją powącham i posmakuję... A to, że po zlaniu jej tyłka ja przytulę i pocałuję to nie oznacza, że ją kocham... Po prostu dbam o jej komfort fizyczny i psychiczny. Chociaż nie.... Bo tuż po tym jak ją przytulam znienacka dostaje kolejnego klapsa... Silniejszego niż pozostałe... Ale ją to kręci Chemia, moi mili, chemia... Dlatego jak chemia zanika MUSI powstać przyzwyczajenie, rutyna i przywiązanie. Oraz wzajemne uzupełnianie się i wspólne zainteresowania poza łóżkiem. Bez tego nie ma szans na związek... Sorki @Racjonalny za słownictwo ale scatu nie lubię, ale dopóki oboje będziecie zjadać swoje gówna i spijać swoje siki to będzie wam jak raju. Ale to nie trwa 24/7. Czasem musicie gdzieś wyjść razem, po sesji kładziecie się razem do łóżka. Jak nie będziecie mieli o czym gadać to związek zdechnie po 2-3 latach... |