Zupełnie nie tak. Zwykle chodzi o to, że osoba dominująca ma np. kompromitujące Cię materiały (zdjęcia, nagrania, treść rozmów, informacje o zdradzie), a do tego dysponuje namiarami na Twoją rodzinę, pracę, partnera itp. No i wisi nad Tobą groźba, że jeśli się nie podporządkujesz, to materiały te trafią do tych osób. I sęk w tym, że raczej nie masz świadomości, że osoba dominująca nie spełni swojej groźby 
Moim zdaniem fascynujący temat, bo wprowadza prawdziwe niewolnictwo, a nie czysto umowne. W sumie marzy mi się taka relacja, ale to już znaczy, że zaczynam myśleć penisem, a nie głową |