Temat o spotkaniach w PL i zagranicznych...
Watek masterów o uległych... :)
Tak myślałem o tym co napisała SantaBarbaraAnn o "sprzedawaniu", i jak to środowisko BDSM jest łatwym celem... Może dlatego to mi nigdy nie przyszło do głowy, bo uważam inaczej, ale po kolei....

Pouprawiajmy przez chwilę "criminal fiction" i uznajmy, ze jestem ten zły co chce sprzedać. Ale najpierw cofnijmy się jakieś niecałe 20 lat wcześniej... Jest około 1999 roku, do Polski wdziera się internet i wraz z nim polski komunikator GG... ma go prawie każdy kto ma komputer i internet. Jak wtedy wyglądały spotkania? Może dokładnie nie pamiętam, ale na 100% wtedy jeździłem na spotkania z kobietami/dziewczynami poznanymi właśnie na GG. Jak to wygladało? Nie pamiętm dokładnie, ale przeważnie po około godzinie do kilku od zapoznania jechłem do dziewczyny do domu... miałem jej adres, czy ona mój? Nie... telefon? Miałem, czy ona miała mój nie pamiętam...

A dzisiejsze "klimatyczne" spotkania... podchody, telefony z lokalizacją, hasła dla dzwoniących znajomych, obstawy w
kawiarniach, esemesy czy wszystko ok...

Wracamy do tematu. Jestem ten zły. Gdzie szukam "łupu"? W klimacie, gdzie praktycznie każda kobieta/dziewczyna, z racji
charakteru spotkań zabezpiecza się w w/w oraz inne sposoby, gdzie z góry wiadomo, że każdy "przypadkowy" telefon czy nie wysłany o właściwej porze sms może się skończyć conajmniej przybyciem "odsieczy"... Czy też szukam wśród słodkich długonogich blondynek (przepraszam blondynki za przykład), dla której marzeniem jest facet w stylu lysego karka w dresie jeżdżącego BMW (przepraszam dresiarzy, łysych, karki i posiadaczy BMW za porównanie).

Oczywiście, wszystko jest możliwe, z ostatnich takich głośnych spraw jak te, gdzie kobieta umówiła się na zwykłą randkę u siebie w domu (niby najbezpieczniej), i gdy robiła w kuchni herbate gościu wszedł i ją zadźgał jej własnymi nożami, do tej gdzie kobieta pojechała do jakiegoś arabskiego kraju, i moim zdaniem czymś została naćpana a potem wyskoczyła z okna szpitala...

Dlatego moim zdaniem, w klimacie wszyscy są bardziej świadomi zagrożen ze strony potencjalnych świrów czy innych sytuacji, niż "zwykli" ludzie, dlatego ja osobiście nie szukał bym tu...

Ok, wracamy do normalności wesoły I powiem tak, szacun dla wszystkich Sub, że dmuchają na zimne. Może ja akurat na tym tracę, ale poczucie pełnego bezpieczeństwa to podstawa. A ja... Ja przeżyję wesoły Są takie, które lataja za granice i nie widzą problemu.

Może kiedyś i ja na swoją taką trafię wesoły


  PRZEJDŹ NA FORUM