Gwalt
Dzis wyszla taka zabawna sytuacja. Kolega - hym.... moze kandydat na dominujacego z ktorym kontaktuje sie od prawie trzech mc a dotychczas udalo nam sie spotkac raz na kawie... kurcze... off topuje ale ja chyba jakas dziwna jestem. Zbyt wymagajaca, a jak juz trafie na kogos kto mnie zainteresowal to albo cos spieprze i jestem tego swiadoma, albo komus cos we mnie nie odpowiada. I trudno mu to przyznac. Ale ja specyficzna fizycznie jestem wiec nie kazdemu moge odpowiadac i to rozumiem.
W kazdym razie dzis rozmawialam z tym panem przez tel. Mielismy sie w koncu spotkac na zabawe, ale niestety praca mnie troche uziemila. Pan sobie zazartowal (mam nadzieje), ze po mojej odmowie byl nakrecony (mam nadzieje) i .... uwaga! Marudzil, bo dzwonil do innych swoich znajomych i kazda mu dzis odmowila. Pomijam teraz kwestie etyczne i w ogole, bo nieziemsko mnie to wk****lo i zaczynam watpic w tego pana i sens tej relacji (o tak! Wiem ze to czytasz) , choc ja tam swieta taka tez nie jestem. W kazdym razie tecza uczuc z dosyc obszernym spektrum. Ale to raczej nie miejsce na marudzenie.
W kazdym razie ciekawie by to wygladalo, gdyby domin wlasnie w rozmowie podenerowal przywiazana do siebie ulegla uderzajac w jej czuly punkt. Moze to byc wlasnie takie nie fajne zachowanie, komentarz na temat ubioru, wygladu. Czy nawet posilku. Ale tak by celnie uderzyc w ulegla. By zostala zraniona, by sie wsciekla. A potem bez zapowiedzi do niej przyjechac, wykorzystac sytuacja w ktorej ona nie ma ochoty go widziec nie mowiac juz o zabawie. I zmusic do stosunku.
Z jednej strony bardzo fajne (chyba), ale z drugiej chyba nalezy dobrze znac ulegla by wiedziec, czy sie zbyt mocno nie przesadzilo. I kiedy mozna sie do jiej zblizyc. A moze i po takiej zabawie przeprosic i wyjasnic powody doprowadzenia jej do wscieklosci / lez.
Jakies opinie?


  PRZEJD NA FORUM