Rozwój osobisty a uległość
Witajcie! wesoły Mam takie przemyślenia którymi chciałbym się z Wami podzielić. Ciekaw jestem Waszej opinii. Otóż zazwyczaj osoba która jest w pełni uległa, pragnie by kontrolować całe jej życie. Naukę i pracę również. Zauważyłem jednak (przynajmniej u siebie) ogromny pociąg do, jakby to nazwać, ambitnych suk. Mianowicie, preferuję gdy partnerka ma swoje pasje, cele życiowe, marzenia, wizję siebie. Gdy wierzy w siebie i chce wiele osiągnąć w życiu i się o to stara. Z drugiej strony nadal chce być moją własnością, uległą, poniżaną suką. To magia gdyż to jakby zwiększanie wartości takiej osoby (żeby nie powiedzieć towaru, bo nie wiem jak to ktoś odczuje tutaj). Im więcej warta tym bardziej chce się ją mieć.

Parę razy zdarzyła mi się taka powiedzmy "śmieszna" sytuacja. Jak wiadomo uległość często bierze się z pewnego lęku przed życiem. Chęci bycia kontrolowanym i przeniesienia na kogoś swoich lęków związanych z odpowiedzialnością za własne czyny. Często potrafi to wykluczać takie elementy jak ambicja czy wiara we własne siły. Osobiście mam ten "problem", że mam kompleks jakby rycerza w lśniącej zbroi. Gdy widzę skrzywdzoną duszę, próbuję ją zaleczyć niczym ptaka ze złamanym skrzydłem.

Często budowałem więc poczucie wartości w takich osobach, poza zabawą w uległość. Efekt czasami był taki, że uległa zyskiwała wiele na pewności siebie. Stawała się ambitna i szczęśliwsza, aczkolwiek dużo ciężej było jej już ulegać i angażować się w takie zabawy tak jak wcześniej.

No to teraz temat do dyskusji. Czy ambicja i wiara we własne siły, wyklucza się z uległością? Nie raz słyszałem, że osoby które na codzień osiągają najwięcej, są bardzo ulegli w łóżku dla oderwania się od ciągłej odpowiedzialności i stresu z tym związanego. Czy Wy także odczuwacie taki pociąg do bardziej ambitnych, uległych?


  PRZEJDŹ NA FORUM