Rozwój osobisty a uległość
SoulMindEater, bardzo mądrze napisane.
Osobiście mogłabym podzielić uległe kobiety (nie wiem jak jest z mężczyznami) na kilka grup. Szkoda tracić czas na wymienianie i opisywanie każdej - mogą być to osoby 'ulegle', które po prostu lubią ostry seks, takie dziewczynki (bez obrazy) po podstawówce, uwielbiające zabawy w toalecie na dyskotece. Mogą to być uległe, ktore w ogóle nie czują własnej wartości. Może wyniosły to z domu (alkohol, patologia) i powielają schemat. Itp, itd. A może to być jeszcze jeden typ osoby - nie chce tu przesadzać, bo nie wszystko co napisze tyczy się mnie, ale sporo z tego mam. Że osoba jest ambitna, często dąży do wyższego stanowiska. Tak jak piszesz, ma pasje, nie nudzi się, jest prowokatorem wycieczek, spotkań. Ma bardzo dobrze zorganizowane życie - w pełni pod kontrolą. Osiąga sukcesy . I teraz. Trochę mojej prywaty - ale czasem ma dość. Dość organizacji życia szkolnego i pozaszkolnego dzieci, organizacji/wożenia ich na zajęcia, wymyślania obiadów. Rozwoju. Dość pilnowania, czy ojciec wziął tabletki i dlaczego do cholery siedzi w pełnym słońcu przy 30 stopniowym upale i maluje płot. Dość męża, który proponuje "hej, hej, jedziemy na wycieczkę". Wszyscy podekscytowani, ale mąż nie pomyśli by zabrać ubranie w razie deszczu czy przegryzke na drogę . Najgorsze jest to, że jestem z tym sama :/ I tu ujawnia się -moja przynajmniej - chcecie ucieczki. By chociaż na jakiś czas oddać się pod dojrzale, mocne, madre skrzydła. Wyłączyć się, nie zastanawiać. Czerpać radość z tego, co Pan zabiera ze mnie. I cieszyć się, że robi to dla siebie a nie tylko po to, by mnie zadowolić.


  PRZEJDŹ NA FORUM