| Ustalanie granic Su_do doświadczonych Uleglych |
| @Schadenfreude masz rację, że kary o których myślałam były nietrafione, wogóle tamte relacje w których się pojawiały były nietrafione. Od dzieciństwa jestem bardzo przekorna i im bardziej mnie ktoś na siłę nagina, tym większa szansa, że nie uzyska efektu o który mu chodzi. Bo z bieżącego związku, tak jak napisałam, nie potrafiłabym podać przykładu kary. Może ton głosu, dłuższe oczekiwanie na dalsze wydarzenia? Może brak uśmiechu? A może to kara, która mieszka tylko w mojej głowie, bo nie było intencji karania po drugiej stronie, choć ja wiem, że nie byłam do końca w porządku? Raczej jest zachęta i towarzyszenie w drodze, a to mnie bardzo mobilizuje. Dotychczas dwa razy przekroczyłam granicę i dotknęłm boleśnie mojego M. i za każdym razem nie było kary poza moimi własnymi myślami. Było wyciągnięcie ręki, przegadanie sytuacji, które prowadziło do otwarcia kolejnych drzwi - jakbyśmy przez ciasny korytaż przechodzili niespodziewanie do kolejnego przestronnego pomeszczenia pełnego niespodzianek. Masz też rację,że wyobrźnia jest groźniejsza od listy udręk @Anatema nie patrzyłam nigdy na kary w ten sposób, że i Pan może czuć z ich powodu dyskomfort. Ciekawa optyka |