czy bdsm to zawsze podniecenie
czy może stanowić zwykła ciekawość
Mój partner zdradzał zapędy do bdsm od początku naszej znajomości, byłam jednak pewna, że to są drobne fanaberie, aż tu nagle się okazało, że zupełnie go od tej strony nie znam... Prosił mnie o zakładanie psiej obroży, klękanie i zwracanie się per Panie. Często związywał mnie paskiem, chciał również zostawiać mnie związaną przez dłuższy czas samą, ale gdy zauważył, że nie koniecznie sprawia mi to tyle entuzjazmu co jemu, odpuścił. Ja czułam się podczas takich zabaw lekko zażenowana.

Jest typem uwielbiającym posiadanie całkowitej kontroli nad kobietą, uwielbia ograniczać mi swobodę ruchu, zakrywać oczy i obserwować jak reaguję. Ma obsesję, gdy tracę kontrolę nad swoim ciałem i się ślinię. Owszem w tak subtelny sposób również mnie to sprawia przyjemność, ale nie czuję tego w taki sposób jak on. Namawiał mnie do mocnego związywania piersi, ale, że na ich punkcie jestem strasznie wyczulona reagowałam tylko przerażeniem. Wszystkie klamerki, dzwoneczki i inne sutkowe sprawy sprawiały mi ból i dyskomfort.

Twierdzi, że skoro mnie to nie kręci, to nie widzi sensu robienia rzeczy, z których oboje nie będziemy odczuwać podobnej przyjemności. Zwykły seks z drobnymi urozmaiceniami (kajdankami, przepaskami, korkami analnymi) uważa, że całkowicie mu wystarcza i jak to powiedział "klimat to dla niego dodatek, a nie sens życia, więc łatwo mu od tego odejść i zatrzymać to na etapie zainteresowań." Uważa też to za swego rodzaju fascynacje. Interesują go wszystkie typy bdsm i chce wiedzieć jak ludzie na nie reagują i skąd się biorą. Mnie ta wiedza odrobinę przeraża...


  PRZEJDŹ NA FORUM