Warszawa - uległa, ale czy w klimacie?
Witam ponownie,
Dostałam kilka propozycji korespondencji, ale pozwolę sobie do niektórych odnieść się tutaj, na forum publicznym, żeby Administracja też miała świadomość tego, co się dzieje (choć zapewne ma).
Nie wiem, do jakiego poziomu się tutaj dąży, ale czytając kilka tematów odniosłam wrażenie, że raczej stawia się na zaufanie, szacunek, a nade wszystko respekt dla granic drugiej strony.
Tymczasem w pw znalazłam interesujący przekrój pytań/próśb/uwag. Od wylewania na mnie pomyj i zdumiewających obietnic (nie, nikt mnie nie będzie rżnął bez mojej zgody, choć osobiście fanką stolarstwa i ciesielstwa jestem, zwłaszcza stołów kuchennych. Nikt mi nie będzie nic wsadzał, rozciągał, etc. bez mojej zgody. Czy te osoby w ogóle doczytały w moim poście, o co mi chodzi?) po subtelne manipulacje, które pojawiły się po odrzuceniu przeze mnie danej oferty. Nie wiem, czy skamlenie o kontakt i granie na moim niedoświadczeniu to cecha prawdziwego Mastera. Moim zdaniem nie. Oba przypadki to dla mnie Master…of Disaster.
Były również bardzo rzeczowe maile, bardzo kulturalne i za to podejście dziękuję i serdecznie te osoby pozdrawiam. Jest światełko w tunelu, aczkolwiek na razie wydaje mi się, że to rozpędzona lokomotywa chuci i jakichś chorych wyobrażeń zaraz rozjedzie moje chęci. Rozumiem, że dla niektórych świat BDSM wykracza poza sypialnię i na dodatek mocno ich przypiliło, dla mnie jednak ta przygoda ma wymiar zabawy i badania swoich potrzeb, a nie sensu życia. Mam dziecko, mam swoje obowiązki i to one stoją na pierwszym miejscu. Zawsze.
Lansowanie się na jedynego, słusznego Mastera na tym forum również w moich oczach wypada słabo. Jak już wspomniałam na manipulację jestem dość odporna. Rozumiem, że kobieta na zakręcie życiowym może być łatwym celem, ale u mnie to nie przejdzie. Chyba.
Jeszcze nie wiem, czy zdecyduję się w takim układzie na jakikolwiek kontakt 1:1. Być może dla mnie bezpieczniej będzie jednak zadawać pytania tutaj. W grupie może poczuję się bardziej komfortowo, bo jak na razie to niestety poczułam wyłącznie zagrożenie.
Na zakończenie pozwolę sobie podzielić się moimi spostrzeżeniami. Zaznaczam jednak, że są to moje subiektywne odczucia i nie mają na celu urażenia nikogo. Badam i się diagnozuję po prostu.
Pojawił się wątek wieku. Że nie ma znaczenia. Hmmm..dla mnie jednak ma. Każdy ma jakieś mechanizmy w sobie. I ja też. W moim przypadku młodszy partner budzi we mnie mamusie, a sporo starszy wprawia raczej w zakłopotanie, bo czułabym się jak z kolegą ojca.
Ciekawi mnie pojęcie uległości. Jego spektrum. Wiem, że są pary dla których układ trwa 24/7. Szanuję, bo nie dałabym sobą decydować w takim zakresie. Bałabym się pozostania samej i nienauczonej podejmowania jakichkolwiek decyzji. Jednocześnie analizując swoje byłe już małżeństwo i wpadając w pułapkę pt. „bo ja byłam zbyt samodzielna i przez to taka niekobieca” zetknęłam się z komentarzem koleżanki – historyczki: „moja droga…silny facet przy silnej kobiecie wzrasta i cieszy się jej samodzielnością. Jednocześnie potrafi w niej wzbudzić respekt swoją postawą i zamienić w posłuszną i uległą. Jako historyczka powiem Ci, że w czasie wojen przeżywały nie te słabe i powabne, ale te, które potrafiły władać mieczem, planować i przewidywać. Więc dla każdego mężczyzny taka kobieta była skarbem, bo zapewniała przetrwanie jego potomstwu”. Przykład może od czapy, ale coś w tym jest. Co na to Panowie?
Zdałam sobie sprawę, że u mnie zaufanie idzie w parze z uczuciem. To chyba jednak kłóci się z BDSM? BDSM to raczej układ?
Analizując powyższe zaczynam się zastanawiać, czy ja naprawdę jestem w klimacie. Być może potrzeba mi po prostu związku z bardziej zdecydowanym facetem, a BDSM jest złym tropem?



  PRZEJDŹ NA FORUM