| Dawno niczego nie pisałem a tu temat, w którym mogę ze dwa słowa dorzucić. Czytając te parę wpisów, na pewno domyśliłeś się, że nikt nie poda Ci gotowej recepty na szczęście. No niestety, mamy różne charaktery a serce nie sługa i często lokuje swój "depozyt" niekoniecznie tam gdzie nasze "środki" najlepiej owocują. Rodzimy się z pewnymi skłonnościami, a traumatyczne przeżycia z dzieciństwa, czy wychowanie są tu marginalne. Jeśli już to działają zerojedynkowo, np. zupełne unikanie seksu. U Was rozumiem tego nie ma. Jeśli więc partnerka nie podziela choćby w najmniejszym stopniu Twoich upodobań to na dłuższą metę będzie Wam ciężko. Teraz jak rozumiem jesteście młodymi ludźmi i tradycyjny seks jeszcze was bawi. Ale z wiekiem narasta potrzeba mocniejszych bodźców i wtedy jeśli w upodobaniach będziecie się krańcowo różnili, to może stać się tak, że w sferze intymnej będziecie stanowili dwa odrębne byty. Był tu temat, z którego wynikało, przynajmniej z większości wpisów, że samo uczucie może przeważyć nad emocjami i niedopasowani partnerzy żyli razem, szczęśliwie a to potrzebujące mocniejszych doznań realizowało je na zewnątrz. Tak już jest, a w waszym przypadku, jak i wszystkich innych samo życie da rozwiązanie. Może wystarczy trochę poczekać. Dodam tylko jeszcze, że zakładanie na początku związku odrębności życia erotycznego w przyszłości, jak dla mnie nie jest wesołą perspektywą |