Casting na sukę
Może to taki offtopic, ale tak akurat mi się zebrało na przemyślenia po tym anonsie.

To jest ciekawa różnica jak uległe postrzegają bycie suką, a jak tą sukę widzą Panowie.

Uległe w dużej mierze piszą że chcą zostać suką, chcą ulec, wykonywać wszystko co Pan każe, jednak jeśli zobaczą lustrzany anons z pozoru w punkt od faceta, który chce suki, której będzie rozkazywać, to uległe omijają chyba takie anonse w większości szerokim łukiem.

To jest chyba kwestia błędnego zrozumienia, czym dla jednej strony jest bycie suką, skłonną wykonać każdy rozkaz a czym dla drugiej. Patrząc z perspektywy to uległa podejmuje decyzję jednorazową, albo też każdego dnia, aby się oddać temu akurat Panu. Casting jest na Pana zawsze.

I wydaje się że łatwo można zrozumieć że w pewnym sensie, to uległa ma dużo lepiej niż Pan. Ot przecież każdy chciałby być sługą w Królestwie mlekiem i miodem płynącym, być pod ręką dobrego Króla. Nie musieć decydować, wybierać, móc oddać kontrolę, można być w pewnym sensie w błogiej krainie po prostu, już bez względu na doznania psychiczne czy fizyczne i wszelkie preferencje, które gdzieś tam są już na powierzchni. Z tym jest pewnego rodzaju błędne założenie, też można ze sługami robić co się chce, w pewnym sensie tak, ale dlaczego ktoś miałbym się oddać pod taką władzę, dobry Król aby utrzymać władzę musi "słuchać" nawet nie wprost swoich poddanych mimo swojej władzy. Wsłuchiwać się w ich emocje, poruszenia, myśli. Patrząc w skali makro, każde nadużycie władzy, kończyła się buntem i rewolucją i jej obaleniem. Bo władza jest po prostu dana, przez poddanych. To pewnego rodzaju równoważna relacja przeniesienia mocy. W takim razie pytanie dlaczego uległa miałaby wybrać taką a nie inną władzę nad sobą?

Przepraszam za offtopowe majaczenia wesoły kwarantanna robi galaretkę w głowie wesoły


  PRZEJDŹ NA FORUM