| Wiesz, kiedyś nie było internetu, nie było i telefonów, jak ktoś miał ochotę się poznęcać, to robił to w domu na swojej żonie, nieżadko pod wpływem alkoholu. Dziś takie zachowania nazywamy znęcaniem się nad żoną, i jest to karalne, właśnie dlatego że taki zwyrodnialec nie przestawał gdy błagała go o to zakrwawiona żona. W tamtych czasach kobieta nie miała jak zawiadomić policji że źle się dzieje. Zmierzam do tego że ludzie męczą się codziennym przestrzeganiem zasad. Szukają czegoś nowego, co np da im satysfakcję, ale nie w ten sam sposób. Zwykły seks stał się potwornie nudny. Wiem sam po sobie, że cały czas szukam mocniejszych wrażeń i założę się że gdyby np w gniazdku płynął bardziej bezpieczny prąd, oraz nie groziło by to aż takim uszczerbkiem na zdrowiu, z utratą życia włącznie, to znaleźli by się i tacy co wkładali by tam małego. Samookaleczanie może być też zaburzeniem po przejściach z dzieciństwa. Jak ktoś krzywdził Cię przez lata, to podświadomie brakuje Ci tych doznań. To bardzo uzależnia. Wyniszcza człowieka od środka, nawet do tego stopnia że zastanawiamy się nad iściem na terapię. Ale z drugiej strony i tak wstyd wygrywa, i kończy się znowu na poobijanych, obolałych genitaliach. Chore nie? To podobno da się leczyć... |