| Klimat a własne "Ja" |
| ok. nie znam Cię znam tylko to co napisałeś.... "Czy taka klimatyczna, przelotna relacja może źle odbić się na zdrowiu psychicznym? Czy może utrudnić kontakty z kolebiatmi z pracy, sąsiedztwa, noi najważniejsze - utruni poznanie kogoś na "poważnie"? Może to odbić się deficytem samotności, zwiększenie poczucia "inności". Czy może prowadzić do dehumanizacji zdrowego, rozsądnego faceta?(bądź też kobiety, wiadomo, he) Naszły mnie takie przemyślenia, dużo rozkminiam, chcąc spełnić się w klimacie pozostając przy tym "normalnym" i zdrowym facetem" ...sadzisz, że to co chcesz zrobić jest nie normalne i nie zdrowe? tak napisałeś, że chcesz pozostać normalnym zdrowym facetem...więc zrozumiałem, że klimat szeroko pojęty traktujesz jako coś nie normalnego i niezdrowego. Od tego zacznij bo to co napisałeś to są dywagacje na poziomie zero jedynkowym i trochę "dziecinne" rozumowanie o osobach z klimatu szeroko pojętego bdsm...więc się tłumacz o co Ci chodzi... |