| Czas w pasie cnoty |
| Moje przygody z chastity to przed dłuższy czas były krótkie. Od kilku godzin do max dwóch dni i jednej nocy pod rząd. Mogło to wynikać po części z niezbyt dobrze dobranego rozmiarowo i kształtem klatki. W każdym razie na samą myśl o klatce się już podniecałem. Problem był też podczas zakładania, gdyż przeważnie musiałem to robić na raty bo nie dało się zamknąć naprężonego kutasa. Odczuwałem ból na skutek rozciągania jaj, ponieważ mam krótką mosznę i w chwili lekkiego podniecenia już odczuwałem dyskomfort. Bywały też takie momenty, że jajka ściskały się i przeciskały przez szczelinę i przez ring, powodując krótki chwilowy silny ból. Wtedy musiałem całkiem zdjąć i od nowa nałożyć chastity. Aż w końcu latem tego roku, z braku perspektyw i czasu na jakiekolwiek zabawy i fetyszowe klimaty - postanowiłem przez okres lata (od 1 lipca do 31 sierpnia) poćwiczyć noszenie i samokontrolę. Moim celem było nauczyć się nosić, obchodzić z chastity, dobrać odpowiednią wielkość ringu i rozmiaru szpary oraz nauczyć się samokontroli. Początkowo było trudno, ale wysoka temperatura powietrza, dużo pracy i zmęczenie - naturalnie odbierało mi ochotę na częstą masturbację. W ten sposób dość szybko nauczyłem się kontroli orgazmu w ciągu dnia. Chociaż nadal codziennie odczuwałem podniecenie i wzwód, to dość szybko psychicznie byłem w stanie go poskromić, oddalić erotyczne myśli i fantazje. Mimo to raz w tygodniu musiałem się spuścić. Wcześniej nawet zasnąć było mi trudno, bo dostawałem wzwodu w ciepłym łóżeczku, to teraz nie miałem problemu z zaśnięciem. Przez pierwszy miesiąc główny problem stanowił dla mnie natomiast poranny, niekontrolowany wzwód. Budziłem się wcześnie ok 5 rano z bólem rozrywającym mi jaja. Jakby kutas chciał rozerwać klatkę i ring. Po złudnych nadziejach, że samo przejdzie i przeszywającego bólu, byłem zmuszony tą sytuacją zdejmować choastity codziennie rano na 2-3 godziny aby ochłonąć. Przy okazji można było umyć kutasa i klatkę. Bardzo pomaga w noszeniu chastity, odpowiednia bielizna. Polecam slipy typu push-up (czyli z powiększonym przednim panelem, który dawał większy komfort poprzez nie przyciskanie klatki jaj do podbrzusza. A w luźnych spodenkach nic nie było widać. Tylko ta świadomość posiadania klatki wszędzie, w domu, na mieście, w sklepie dawała przyjemność. Dopiero w drugim miesiącu nastąpił kolejny przełom. od 1 sierpnia postanowiłem dołożyć powstrzymywanie się od orgazmu i chciałem sprawdzić czy wytrzymam do końca miesiąca. Raptem wytrzymałem 13 dni, bo potem kutas był tak wrażliwy, że już niczego nie potrzebował żeby polecieć wewnątrz klatki. Więc niezbyt imponująca długość, lecz jestem zadowolony z tego, że ten cały okres od 1 lipca i próba wytrzymywania bólu, sprawiły że można mi się lekko rozciągnęła i już takiego silnego bólu nie odczuwałem rano. Penis zaczął się bardziej słuchać mojej psychiki, a ja nauczyłem się do pewnego stopnia oddalać podniecenie i wzwód. Do tego stopnia, że już nie potrzebowałem rano zdejmować klatki. Wobec czego mogłem już ją nosić 24/7. Taki byłem z siebie zadowolony, że zdejmowanie do mycia, psuło mi ten efekt, więc starałem się to robić rzadziej, co drugi lub trzeci dzień. Co w połowie sierpnia było raczej fatalnym posunięciem. Gdyż w plastikowej klatce dostałęm małego odparzenia skóry. Więc postanowiłem zakończyć okres testowania i nauki i odpocząć, zrelaksować, zagoić kutasa. Mimo to osiągnąłem swój cel polegający na nauce, wytrwaniu w modelu 24/7. Wyciągnąłem wnioski. Przy okazji połamałem dwa ringi. Wobec czego nie polecam tanich, plastikowych klatek do dłuższego noszenia, ale na krótko, do testów i doboru rozmiaru, są wystarczające. Natomiast do długiego i bezwzględnego noszenia oraz ze względu na higienę, lepiej sprawdza się dobrze dobrane stalowe chastity. Mój profil z kalendarzem i zdjęciami (wymaga zalogowania się) z tej nauki jest tu: https://teamlocked.men/@gum-sm |