| Jelenia Góra / dolnośląskie - dominujący/sadysta/public fan szuka |
| Albo jest limit, albo go nie ma, jak jest coś pomieszane, to znaczy, że jest sprawa niejasna i tyle. Wtedy najlepiej trzymać się z dala, by nie było nieszczęścia. Chyba się domyślasz, dlaczego sztuki mnie w bdsm nie przekonują, nie przekonuje mnie także rozwój. Jest tak, ponieważ: a. określone preferencje się ma i tyle, b. nie ma sensu dokonywanie zmian z punktu braku klarowności tych preferencji właśnie. Nie sądzę, by w wieku 32 miało się doświadczenie w osądzie tego, bo życie uczy braku przesady i szacowania zachowań innych. Nie ma co się rzucać z obrazą, tylko coś o swoich liminach napisać i celu tych zabiegów. Nie da się połączyć ćwiczeń artystycznych, bycia seks -niewolnicą, uległosci, raczej można żyć w odrealnionym przekonaniu. Wiedząc konkretnie czego chcesz, otrzymujesz to, czego chcesz. Jeśli chodzi o sztuki shibari, to jest jak piszesz. Oczywiscie, że to upodobania zupełnie nie ze świata bdsm, to rodzaj mody na tę aktywność w klimacie, co słusznie opisujesz, twierdząc, że nie trzeba byc uległym. Jasne, to nie jest uległość, ale ma coś z fetyszu marionetkowego jak dla mnie. |