Domina szuka kundelków na wirtualną dominacje (bez daniny)
Na miano szczeniaczków trzeba sobie zasłużyć haha. Urocze doprawdy, że komuś chce się poświęcać czas na zwracanie uwagi na nomenklaturę, która nomen est omen, jest nadaniem statusu ów kundelków i moją metoda postrzegania ich. W końcu biorąc niedoświadczonych kundelków do sesji, nadaję tym samym określone ramy naszych spotkań, definiuję je jako spotkania początkujące z oczywistą dawką profesjonalizmu z mojej strony. Jakże więc mogłabym nazwać inaczej nowe osoby, skoro to często ich pierwsze tygodnie z nowym światem? Jeżeli trzymamy się definicji psa, to tygodniowy pies jest dla mnie kundelkiem.
Pomijając już względy oczywiste, wierzę, że w tym świecie, każdy ma prawo do swojego własnego świata i ma prawo zbudować go w ten sposób, jaki mu odpowiada. Nie chodzi tutaj tylko o same nazewnictwo jakim operujemy, ale również o fetysze, o zakres zainteresowań. Jeżeli dany zakres fetyszy bądź dany zakres nazewnictwa nam nie odpowiada, to chyba lepiej jeżeli po prostu w taki świat nie wejdziemy, zamiast go krytykować. Wszakże wszechświat dominacji jest na tyle ogromny, że możemy bezszelestnie przemierzać go wybierając tylko te planety, które nas interesują.


  PRZEJDŹ NA FORUM