| Klasyczne BDSM, zamiast zgniłej awangardy! |
| Starasz się obiektywnie spojrzeć na te 2 aspekty, ja jednak odnosząc się do tematu Twego wątku wypowiadam się subiektywnie. Pewnie dlatego, że przemawiają przeze mnie odczucia, które mi towarzyszą tworząc me "dzieła" ,) Nie staram się oceniać tego obiektywnie i nie chcę. Myślę, że coś jest w tej zgniłej awangardzie z klasycznego BDSM. Wszak nawet ta awangarda pewnie coś czerpie z korzeni. Niektórzy opierają się i wracają do klasyki, inni zaś wolą iść do przodu, z postępem, na fali teraźniejszości. Nie twierdzę, że jestem zwolennikiem wszystkiego co nowe, współczesne. Mam czasem sentyment do starych rzeczy, nawyków, zasad, wzorców. Np. do dziś noszę skórzaną torbę na ramię (tzw. listonoszka), którą znalazłem niegdyś w swojej piwnicy przysypaną węglem. Wyczyściłem ją, oddałem do rymarza i przywróciłem do życia. Ma pewnie tyle lat ile ja, niedługo stuknie jej pół wieku i wciąż noszę. Ta torba ma duszę. Wracając jednak do BDSM, w moim przypadku nie fascynuję się klasyczną formą, nie wzoruję. Akurat moje BDSM jest... moje. Zapewne w Twej ocenie, awangardowe. Tak, zgniła awangarda! |