Oblicza sadyzmu w klimacie i poza.
Zacznę od dygresji, słowa mają znaczenie, wpływ.
Nazewnictwo w bdsm jest odwrócone do góry nogami, ludzie określają coś czego nie znają z empiryki, czując jedynie archetyp w pewnym kierunku.
Ten kierunek powinien być zrozumiany, a w razie chęci, nim podążać.
Archetyp bdsm jest to niewola, zniewolenie, nie są to seksualne preferencje do tego, gdzie kogoś swędzi i jak lubi być podrapany.
Określenia osoba dominująca, osoba uległa, są wypatrzone i interpretowane od tyłu.
Podstawą bdsm jest fizyczna niewola, człowiek nie dominuje, człowiek nie jest uległy.
Człowiek zniewala drugiego człowieka, człowiek jest zniewolony.

Dopiero gdy ktoś fizycznie zniewolił drugiego człowieka, może powiedzieć że dominuje w bdsm i tak samo osoba zniewolona może powiedzieć że ulega, jest
przez to uległa.

Niby nic, a jednak.

Widząc bdsm jako listę życzeń, pragnień i fantazji, tylko się drapiemy gdzie swędzi.
BDSM to ciężka praca.


"A wynikający z altruizmu i kontroli?"
"Np. jak wyegzekwować od kobiety pewne postawy, abstynencję, powagę, ukrócić infantylne zachowania?"
- w tym kontekście jestem w stanie wyobrazić sobie tylko ten sadyzm, który bazuje na emocjach, dramie, impulsywny, dynamiczny, w afekcie.

"zwanej przetrzymywaniem, lub holdingiem?" - może to być związane z poczuciem bezpieczeństwa, bądź też po prostu potrzeba zniewolenia.
"Dlaczego niektórym tylko pomaga wstrząs fizyczny w postaci przekraczania społecznie wpisanych w jego naturę granic, cielesnych?" - prowokowanie, gdyż prosząc o coś, już to tak dobrze nie smakuje?
Bądź też, aby usidlić.

Często ludzie robią rzeczy, nie mając świadomości dlaczego je robią.







  PRZEJDŹ NA FORUM