Uległa szuka Właściciela (także w relacji -stałej) kuj.-pom
Szkoła duchowa BDSM, myślę że to zdanie klucz. Dla mnie relacja Pan - uległa(docelowo niewolnica) to coś co się buduje, nad czym trzeba się pochylić w pełnej pokorze (dotyczy też strony dominujacej), to nie coś co ustalamy i wchodzimy do gry,odgrywając rolę. Zresztą sam zamysł czwfos takiego, ról,burzy jak dla mnie cały fundament poważnej relacji. Może się mylę,może dorabiam niepotrzebna otoczkę,podkreślając raz jeszcze,że po kilkunastu latach doszlam do poczucia swojego miejsca,ale dla mnie to nie tylko klimat zamknięty w ścianach sypialni. To zasady wedle których żyjemy,to codzienne wybory,spokoj i pewność. Jak mam powierzyć swoje życie komus kto jeden przez drugiego przesciguje się jak dobrze się mna zajmie, ile mi nie poświęci ale może zdradzę co lubię i czy aby na pewno dam się zdominować. Pan powinien przyjąć moja odpowiedzialność na siebie i wiedziec doskonale,że ułoży sobie mnie sam.Zaczac od tematów zgoła innych niż własna autoreklama bo to działa zupełnie odwrotnie. Prawdziwy Pan nic nie musi, jest opanowany i zreszta sami wiecie jaki jest.co ja tu wiem i się mądruję.

Chodzi głównie o to,że jestem lekko zaniepokojona wiadomościami i tym jak to widzą współcześni "Masterzy".Sądziłam,że o wiele łatwiej jednak będzie znaleźć kogoś doświadczonego.Nie generalizuje- wierze, że jestem na dobrej drodze i już niebawem mój los się odmieni.

Męczę się,ciężko jest trafiać ciągle na ścianę. Ciężko jest zyc, nie mając celu tak naprawdę. Wiedzac, że on gdzies jest ale sam musi się przebić przez mur.
@kruszyna mądre słowa,bardzo, a o podwójnych standardach nawet się nie wypowiadam.


  PRZEJDŹ NA FORUM