Wilk czy/I owca
Szukam Pana(choc lepiej brzmiałoby czekam na niego) bardzo długo. W tym czasie "spotkalam" wiele osób z klimatu.Zostawie na boku propozycje spotkan na sesję i poszukiwaczy takich przygód bo te wogole mnie nie interesują.
Jestem bardzo zorientowana na swój cel a każda znajomosc wrecz utwierdza mnie, że prawdziwych Panow zwyczajnie brak,lub każdy z nich ma totalnie odmienna filozofię z grubsza skupiona na swoim ego.
Pominę kwestie regulaminów/kontraktów (które o zgrozo często mowia o tym że poszukiwana jest tania sila robocza a Pan wystarczy że jest) pominę bo to kwestia dwóch osób jeśli im to odpowiada to ich sprawa. Zastanawiam się czy ja coś źle pojmuje czy może sama jako ta stadna owca wyidealizowalam własny obraz , poprawcie mnie jeśli zle coś pojmuje.
Prawie każdy z Panow który się odezwał na przestrzeni roku,od razu przechodził do sedna, (omówienie spraw kluczowych jak wizja zwiazku czy seksu jest ok) w większości zakładał, że jestem już jego niewolnica,kazal być wdzięczny za do mnie napisal i oczekiwał gwiazd z nieba. Jak podejsc powaznie do kogoś takiego? Do kogoś kto ma gdzies moje życie, to kim jestem , a zależy mu tylko na tym czy pozwole przekłuć sobie sutki, zrobię głębokie gardlo i dam zamknąć w klatce. Czy taka osoba aby na pewno jest w stanie wziac w swoje ręce moje życie i decyzyjność?
Kolejna rzeczą jest brak dojrzałości emocjonalnej I inteligencji- rzecz gustu powiedziałoby się, ale czy serio nie ma osób którym zależy na tym co ulegla ma do powiedzenia? Odnoszę wrażenie że wola glupie panny które wystarczaco gleboko obciagna.
Po trzecie serce Pana, gdy pisalam że szukam dobrego Pana mówiono mi zazwyczaj - dostaniesz prezent za dobre zachowanie. Uważają że troska i miłosierdzie Pana to słabość. Dobry Pan ma na uwadze potrzeby emocjonalne niewolnicy, wie że jest jego najcenniejsza rzeczą. Kocha ja, rozwiąże kazdy jej problem bo to jemu oddala swoje życie...

Czy naprawdę takich osób nie ma? Poświęcając Panu swoje życie, decyzyjności, wyzbywając sie materialności, kontaktów czesto z przyjaciółmi, będąc posłuszna i oddana - chcąc tylko uwagi Pana i jego osoby , taka ulegla staję się łatwym obiektem dla zaburzonych mezczyzn, którym daleko do Panow.

Przeciez w takiej relacji jak w każdej innej potrzeba dużo poświęcenia dwóch osób na poznanie siebie, uwagi i troski. Plus checi. Niektóre rzeczy krustalizuja się z biegiem czasu same...
Czy naprawdę w dzisiejszych czasach tak trudno o Pana? Prawdziwego, świadomego i pewnego siebie. Nie muszacego na wstępie obiecywać gór. Niewolnica nie chce złota, nie chce wycieczek ani cudow , ona chxe poczux się wolną poprzez odnalezienie swojego sensu w Panu. Chce nie musieć się więcej bać I być silna.

I na koniec brak kontaktu, zrywanie go i niepoważne milczenie przez długi okres by po czasie odezwac sie jakby nigdy nic.





  PRZEJDŹ NA FORUM