Myślę, że to zdecydowanie zbyt daleko idące wnioski. Faktycznie nie byliśmy tzw. "lifestylowcami", a osobami dla których BDSM było uzupełnieniem relacji romantycznej. W naszym przypadku nie nastąpiło żadne wypalenie. Życie klimatyczne było wciąż bardzo satysfakcjonujące, a zdecydowały zupełnie inne względy W tym przypadku - mówiąc otwarcie - był to napływ instynktu macierzyńskiego mojej Pani w połączeniu z moją ogromną niechęcią do dzieci. Coś, co nie jest przeszkodą w wieku dwudziestu kilku lat, gdy zaczynaliśmy relację po prostu okazało się znacznym problemem w wieku zbliżającym się do 35 lat (w przypadku mojej Pani). W tym przypadku po prostu było jasne, że nasze ścieżki muszą się rozdzielić, ale mimo wszystko wciąż jesteśmy dobrymi przyjaciółmi.
|