| Wawa i okolice |
| @Odyyn Ogólnie nie polecam Facebooka, tym bardziej do organizowania się w grupy. Oczywiście jest możliwe, ale na FB są duże restrykcje. Nie można tam zamieszczać materiałów, zdjęć erotycznych. Można tam sobie rozmawiać, ale jak grupa ma czuć się swobodnie i być zainteresowana tematem grupy, to musi być bezpiecznie pod względem przypadkowych ludzi, akceptacji moderatorów FB oraz przynajmniej od czasu do czasu móc wrzucić jakieś zdjęcia i filmiki. W przeciwnym razie byłoby nudno. Tym bardziej, że tematem grupy nie byłoby sadzenie kwiatków w doniczce, a raczej niszowy temat, wręcz tabu, które budzi publiczne zgorszenie. Ponad to Facebook jest publicznym serwisem społecznościowo-informacyjnym i zbiorem ludzi, większości nie związanych z tematem. Facebbok przeglądają też pracodawcy jako biały wywiad o kandydatach do pracy, o pracownikach, różne instytucje państwa również przeglądają profile. Ja tam praktycznie od dawna nikogo nie dodaję do znajomych. Są lepsze miejsca, otwarte na erotykę, tematy tabu, gdzie nie ma takich restrykcji i można rozmawiać o wszelkich praktykach seksualnych, zamieszczać materiały nawet po uszy w gównie. Niekoniecznie mają taką łatwość tworzenia grup, ale można wymyślić jakąś formę zrzeszania ludzi, forum dyskusyjne. Można też utworzyć grupę na WhatsApp lub anonimową na Signal. Swoją drogą obecnie na Signal jestem w anglojęzycznej europejskiej grupie Dirty-Scat. Powstała ona w zastępstwie na czas prac tworzenia nowego portalu ScatBoi, zrzeszajacego mężczyzn z całego świata. Swoją drogą obecnie portal ten jest na ukończeniu i duża szansa, że w tym miesiącu lub w kwietniu już ruszy na nowo. Z tego co wiem, dane z bazy poprzedniego serwisu, będą zaimportowane do nowego. Maja być też nowe możliwości, funkcje. Może okaże się, że będzie tam też możliwość jakiegoś zrzeszania się, grupowania, ale puki co tego nie wiem. Stosunkowo jednak, nawet w samej Warszawie, nie ma dużej liczby osób zainteresowanych tematem scat. Więc uważam, że nie ma co wywarzać drzwi, tylko skorzystać przynajmniej na początek z rozwiązania, które daje możliwość lepszego skonsolidowania się i ewentualnie przejścia do poznania się już w realu. W internecie stosunkowo łatwo się migać, ściemniać, fantazjować i najczęściej przez to tylko marnować swój czas. Co innego komunikować się w gronie już poznanych i ufających sobie ludzi, a zupełnie czym innym jest "pierdolenie o szopenie" wśród obcych sobie ludzi, gdzie niczego nie da się zweryfikować, gdzie nie da się poznać czyiś intencji, wymusić zaangażowanie i bycia wiarygodnym. W necie ludzie się przechwalają, fantazjują chociaż z tematem nie mają nic wspólnego. Niby coś chcą, ale równie łatwo są w stanie się wykręcić, szczególnie jak sobie zwalą przed kompem. I wtedy na próżno było całe gadanie i poświęcanie czasu. Do samych dyskusji nie ma sensu zakładać grup. Lepiej rozmawiać wśród dużej grupy, najlepiej międzynarodowej. Wtedy są większe szanse na ludzi bardziej konkretnych, od których można się wiele dowiedzieć lub też z nimi spotkać. Chociaż wtedy to wymaga podróżowania po kraju i dalej. W malutkiej grupce, może być tak, że temat się bardzo szybko wyczerpie a ludzie jeden za drugim poznikają z nudy i straty swojego czasu. Były już takie próby. Ktoś nawet założył na WhatsApp taką i było kilkanaście osób z całej Polski. Było jednak mało konkretnie. Każdy tylko wklejał swoje skurwiałe filmiki i fotki i nawet oglądanie ich się ludziom w tej grupie znudziło. Nie było tam żadnej moderacji, żadnego prowadzącego grupę. Tylko zbiór ludzi, którzy w jednym okresie weszli za pośrednictwem udostępnionego linku. Nie wszyscy jednak byli w konkretnym temacie. Zasadniczo spłaszczyło się do prezentowania, chwalenia się swoimi fotkami w scenach i oferowania ogólnie mówiąc seksu, scen aby zainteresować tym kogokolwiek. Były tez jakieś tematy, dialogi, ale nic wychodzącego poza samą rozrywkę i burdel. Ale chyba nawet w tym nie było "wzięcia" i ludzie szybko się znudzili i powychodzili, aż zostałem sam, chociaż ja tej grupy w ogóle nie zakładałem, heh. Dlatego grupa ma sens, kiedy ktoś "pozbiera" z różnych źródeł osoby, chętne w taką grupę wejść. Następnie założyciel musi się starać, poświęcać czas aby "bawić" ludzi w tej grupie, nadawać ton rozmowom, narzucać tematy, moderować, wczuwać się, utrzymywać zainteresowanie członków. W dobie mnóstwa portali, for dyskusyjnych, profili internetowych, komunikatorów, serwisów społecznościowych - trzeba się mocno starać. Bo anonimowi ludzie sami z siebie nie będą ze sobą rozmawiać na zawołanie. A jeśli zaczną to szybko się sobą znudzą. Jeśli temat będzie toaletowy, to taki musi pozostać, aby nie zdziczał i nie przerodził się w burdel o wszystkim i o niczym. Wymuszanie zaangażowania w dyskusje, aby po początkowym zachłyśnięciu się nową grupą, nie zapadła wymowna cisza i nuda, jakich pełno na wielu portalach i grupach. Warto pomyśleć też o polskiej specyfice, mentalności i nieśmiałości, bo osoby za granicą, bywają bardziej aktywne, rozmowne, bardziej otwarte i bardziej śmiałe, niż my tu w Polsce, często bojąc się odezwać i coś z sensem napisać. To są moje wieloletnie obserwacje i powiem, że sam lubię czuć że rozmawiam konkretnie z kimś, że dialogi są wartościowe, że nie mam poczucia straty czasu, że coś wynika z rozmów, że wiem więcej lub że szczerze kogoś poznaję i cele są zbieżne lub dochodzi do poznania się w realu. Może zamiast kolejnej wirtualnej grupy w necie, bardziej wartościowym by było utworzenie grupy w realu, która mogła by się regularnie spotykać w jakimś klubie, pubie. Istniały i istnieją podobne, być może jakieś mocno prywatne w malutkim gronie, które nie wychodzą na zewnątrz aby pozyskiwać nowych członków. Słyszałem, że takie malutkie grupki bywają i się wzajemnie bawią prywatnie. Ale jak w każdej grupie, część zawsze po jakimś czasie się wykrusza i tracą rację bytu. Ostatnio bardzo popularne są grupy Kinky, grupy Psiaków, grupy Shibari, grupy o szerokim temacie BDSM. Przed pandemią bywałęm regularnie w pubie na spotkaniach grupy osób z FetLife. Oczywiście imprezy fetyszowe w dużych grupach też są dobre by kogoś poznać. Lecz tematyka toaletowa jest niszowa, wręcz tabu i klubom nie na rękę jest organizować takich imprez, aby to było dla nich opłacalne. Koncentrują się na liczniejszych grupach i fetyszach. O ile pissing w niektórych miejscach jest możliwy i go czasem uskuteczniam, to scat jest już totalnie niszowy i bardzo trudny aby w klubie go praktykować. O ile na pissing mało kto się godzi, to na scat bez wcześniejszego umówienia się, nie byłoby szans. Więc zabawy i praktykowanie, raczej jeszcze na bardzo długo pozostanie w sferze prywatnej, ewentualnie za granicą. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby organizować spotkania towarzysko-zapoznawcze w miejscach publicznych o tematyce dirty. O takowym w Polsce jeszcze nie słyszałem, a stolica wydaje się być najbardziej uzasadniona na tak niszową społeczność. Tym bardziej, że to miasto, do którego podróżują ludzie z zagranicy i znajduje się względnie w centrum kraju. Ludzie na imprezy w różnych fetyszowych klimatach, potrafią się tu zjeżdżać z całego kraju, więc potencjalnie jest szansa, że grupa może mieć swoich członków, która części zechce się regularnie spotykać, poznawać i przyłączać nowych członków lub tylko jednorazowo zainteresowanych tematem. W większej grupie łatwiej jest dobrać zbieżne oczekiwania lub zwiększyć aktywizację osób potencjalnie zainteresowanych tematem, ale nie mających żadnego doświadczenia. To się dzieje w innych grupach, które rosną. Trzeba tylko dobrze przemyśleć model takiej grupy, rozeznać się w potrzebach i specyfice tematu, określić regulamin, kto może wejść do grupy, jakie mają być relacje, model spotkań, konkretne miejsca spotkań i oczywiście omówić koszta, które każdy będzie musiał wyłożyć, bo nie ma nic za darmo, a chociażby rezerwacja stolika w pubie też kosztuje. Trzeba się liczyć też z tym, że może przyjść tylko sam organizator, 2, 3 osoby, a może też kilkanaście. Szczególnie jak się takie spotkanie rozreklamuje na portalach społecznościowych. Taka realna grupa byłaby najciekawsza i najbardziej sensowna i praktyczna, bo w internecie są już portale i grupy i jak widać, nadal nic sensownego nie dzieje się w tym temacie w naszym kraju. Duża niszowość i zero wyjścia z tematem na zewnątrz. |