BDSM a wiara
@ Markis
Niezupełnie symbolika i przenośnia. Do połowy XIX wieku jakiekolwiek odchylenie od dokładnej interpretacji Biblii karane było przez Inkwizycję, najczęściej stosem i torturami. Wszelkie próby propagacji nauki jeśli w jakikolwiek sposób kolidowały z katolickimi doktrynami były właśnie tak w ten sposób karane. Kiedy już rozjazd w XX wieku tych bredni z ustaleniami nauki był totalny, a zakończyła się era oddziaływania brutalnego na osoby to rozpowszechniające, to zaczęto gwałtownie zmieniać podejście, że to przecież przenośnie. Tu mówimy o XX wieku dopiero. I tu można dojść do konkluzji, że największym wrogiem filozofii katolickiej jest właśnie nauka, która w całości podważa te wszyskie absurdy. W sumie to i tak mam szacunek do ich twórców, bo przecież stworzono je w czterysta którymś roku, no i tak dlugo dało się je obronić. Nieźle.
Jakby jednak nie spojrzeć, to katolicyzm od samego początku stanowił po prostu biznes w którym sprzedawano najbardziej chodliwy towar jaki może być czyli ludzką nadzieję, stosując wypróbowane metody oparte na socjotechnice, wywoływaniu strachu, przymusu i dając równocześnie nadzieję, że kiedyś będzie super. W końcu do dzisiaj wielu ludzi, zwłaszcza o słabym wykształceniu kupuje te brednie, chociaż czas rządów korporacji kościół sp. z o.o. nieuchronnie i szybko zmierza do grande finale.
No cóż, każdy człowiek chce w coś wierzyć. To wręcz przymus psychologiczny. Taka ludzka potrzeba. Ja proponuje, żeby po prostu uwierzyć w siebie. Z całą pewnością da to większe korzyści niż wiara w słowa przebranego w sukienkę faceta czy w latające słonie. jęzor


  PRZEJDŹ NA FORUM