| Średniowieczne mroki, historia tortur i klimatyczne analogie do męczeństwa. |
| Wczesniej wspominałam o kształcie historii i jej skali mikro. Jest też historia posłuszeństwa. Niewolnik jest nie tyle wytrenowany tu i teraz, powiedziałabym, co obeznany z własnym losem i przeznaczeniem (czyli historią posłuszeństwa, która go dotyka osobiście). Fetysze i to co nas charakteryzuje to drogowskazy. Celem jest wymiana mocy, odpowiedzialności za posłuszeństwo i posłuszeństwa wobec odpowiedzialności. Istnieje też dynamika wymiany władzy, kontroli, lojalności, ale bez posłuszeństwa to nie zadziała. Jest ono gotowością sprawczą sumienia względem odpowiedzialności. Brzmi mało erotycznie...cóż. Może kilka słów o praktykach deformacji czaszki, występujących także we wcześniej wspomnianych plemionach Gotów. Czasem służyły do tego bandaże, ale wcześniej coś w rodzaju imadła na skronie. Niemowlęta, których czaszki były plastyczne poddawano takim sztucznym transformacjom ich naturalnej anatomii. Celem było wydłużenie głowy ku górze jak to miało miejsce u egipskich bogów. Okazało się także, że te zwyczaje przeniesione do Europy zostały z Peru, ludu Paracas. Tam też odkryto inny gatunek człowieka od Homo Sapiens. Moje fetysze skórzane wcale nie zamykają się w upodobaniu. Mają swój związek z pamięcią genetyczną i gatunkową. Uważam, że moje oczekiwania są osadzone w powyższej różnorodności. Są to dzikie, pierwotne, plemienne przesłanki. Historia zrobiła z nich coś. |