| Fetysz-męska sprawa |
| Też myślę, że to w pewien sposób uwarunkowane skłonności neurobiologiczne mogą przyspieszać tworzenie uwarunkowań. My tu głębiej schodzimy w psychoanalizę, ale populacja funkcjonuje w oparciu o behawioryzm Pawłowa a przeżycia wewnętrzne i umysłowe są pomijane w refleksji nad fetyszyzmami. Mimo to, mechanizm nagrody i kary nie jest aż tak reprezentatywny jak inne czynniki psychologii głębi, które w procesie wychowania nakładają się na siebie jako wzmocnienia i z konfliktami rozwojowymi mogą skutkować mniej lub bardziej kulturowymi cechami osobistymi. Oczywiście mamy kultury bardziej oryginalne, w których obecność społecznego fetyszu definicje rytuały i reguluje "prawne" stosunki, wspominałam o Wodaabe- fetyszystów zębów, oczu i skóry. Forma kliniczna fetyszyzmu pojawiła się dość późno, gdy no cóż myślę, że tu Karol Marks się kłania ze swoją podbudową ideologiczną jednak. Następnie kulturowe akcenty uwagi społeczeństw rozwiniętych zostały przeniesione z myślenia solidarnościowego na indywidualistyczne, a tym samym na tzw. życie seksualne jednostki. Mnie interesuje temat genu kulturowego jako informacji w pamięci genetycznej, który powstaje z naśladownictwa zachowań zbiorowych. Wydaje mi się, że stany naszych realnych przodków czyli raczej tych, do których przynależymy gatunkowo - kulturowo, mogą pozostawiać szczątkowe informacje w genotypie, które nie muszą się reaktywować, ale mogą otwierać pewne portale danych umysłowych przy odpowiednim pobudzeniu sytuacyjnym, czyli budzącym wspomnienia. Czemuś takiego służy też regresja psychologiczna. Można to też określić jako ujawniony archetyp. Archetyp ucznia i nauczycielki też jest obecny. Pozwolę sobie przypomnieć, że „psyche" w koncepcji psychoanalitycznej jest rzeczywistością wokół życia jednostkowego, w której świadomość się zanurza a z kolei jej nieświadomość czerpie. Nie przykładajmy do tego nowoczesnej psychologii z jej pozytywizmem. |