W uniformie
Z jednej strony rozumiem, że się nie interesują, z drugiej to jednak wypadałoby się trochę orientować o tym, czym jest to BDSM. Jeśli ktoś się deklaruje w tych tematach, nie powinny mu być obce niuanse.

Dokładnie uzupełnię to tak:
Jest takie powiedzenie, że "jak trwoga, to do Boga", niemniej bóg jest w całkiem innym miejscu i jak to się powiada, "diabeł tkwi w szczegółach".
Stąd to, co istotne uchodzi uwadze jako nierzeczywiste.
Te wszystkie kolory, weźmy za przykład kod Hanky, to indywidualizm a co za tym idzie prawa jednostki. Jednostka to mniejszość. I tu zaczyna się odkrywanie prawdy.
Choć ja wiem, że te moje sugestie dla wielu zbyt odległe, bo skoro jest gdzie się wyspać i ciepło w tyłek, to po co analizować prawa człowieka i się tym interesować, skoro nie "dotyka" osobistych instrumentów. Prześledźmy jednak historię Praw Człowieka w kontekście rozwoju systemu uniformizacji. Może nasuną się ciekawe wnioski.


  PRZEJDŹ NA FORUM