Katharsis
    Niewiazanasu pisze:

    Dzień dobry
    Skoro mają się wypowiadać ulegli. To może i ja wybrzęczę wesoły
    Ten proces oczyszczenia o którym piszesz rusza wówczas gdy odważy się człowiek "puścić" to co do tej pory tak trzymało,kortyzol,dopamina..... jesteśmy od tego pouzależniani. W relacjach ulegli z natury będący wrażliwszymi,empatyczniejszymi i mocno oddającymi swe serducho,są naiwni,pozaślepiani,chcą co chwile więcej,mocniej...etc i błędne koło się zamyka bo dopamina i kortyzol robią swoje....
    Dopiero czas i odcięcie od osób które działają na nas destrukcynie swoją postawą otwiera oczy i pozwala trzeźwo skoncetrować się na sobie i zaczyna się miejsce na samorozwój i samoświadomość o której piszesz.


Świetnie to ujmujesz. Wielu, na początkowych etapach, nawet nie zdaje sobie sprawy z mechanizmów neurohormonalnych w mózgu lub innych czynników behawioralnych, które tę drogę ku uwolnieniu barykadują.
Shinpū,- boski wiatr nimi kieruje, więc ta kontrola jest w rękach "zewnętrznych". Myślę, że oddanie kontroli to świadomy proces, ponieważ dopiero wtedy jest możliwy, gdy jest w uległej uwewnętrzniony.


  PRZEJDŹ NA FORUM