| Link na tegorocznej wizji |
| Można jednak na tej podstawie ujrzeć różnicę między sztuką a kiczem. I teraz przekładając to na scenę kinkową, to ile w niej jest takich występów, bez dna. Aczkolwiek, jako, że antykultura jest w moim przekonaniu "do wyglądu", podejmuję ten temat. Kicz wymagał dużo pracy, pieniędzy i nawet talentu. BDSM też bywa tanią( czasem drogą) rozrywką, zamiast już wygórowaną filozofią, która przecież ma być tylko doklejona do seksu i erotyki. Ja się jednak nie zamykam na tę popkulturę wroga w sensie odcięcia, tylko dyskursu i analizy. Czyli chodzi mi o język antykultury i scenicznej konwencji. Jakiś czas temu, odwiedziłam wystawę sztuki konceptualnej..., ponieważ nie jest mi obce wydobywanie wszelkich narzędzi ekspresji i odkrywanie zakrytych uniwersalizmem prawd. By napisać moja krytykę, muszę zjeść banana. Zacznę od tego, że mam ogromny dystans do siebie, który spłata się w tańcu z powagą. Dlaczego negacja nie wystarczy i dlaczego to tylko narzędzie jarmarcznego popytu? Mam wrażenie, że kraje kultury łacińskiej- nie języka, równie ciężko trawią tego konceptualnego banana. Gdyby ten konkurs chciano zwrócić, jak niezasłużony prezent, kto by go odrzucił, a komu ostatecznie by przypadł? Wczoraj, postanowiłam zamoczyć ręce w tym dyskursywnym brudzie, bo język wroga trzeba znać i to od podszewki. Jeśli one są... Gdzie moim zdaniem była jakaś podszewka, to Albania z przesłaniem, Serbia z przestronnym gotykiem i drżącą sceną, Litwa z awangardą w przełyku, Austria z minimalistycznym, aczkolwiek jasnym komunikatem- won. Ja tu nie piszę o gustach, bo o tym nie da się mówić, ale o tym, że już wszyscy są tym zmęczeni i pora zainwestować lepiej tworząc festiwal dla Europy o zdefiniowanym profilu oczekiwań. Niech to będzie spotkanie kultur, konceptów, tańca, które ten dystans zbalansują do poziomu godności i praw. I bynajmniej, dziwactwo nie jest grzechem, tak jak i inkluzywność, pytanie jest o granice. I takie pytanie zostało wyartykułowane. Płacz i wołanie było widać w wielu występach, jak Mołdawia, Czechy, Chorwacja i aspiracje do bycia ostatnimi były charakterystyczne dla manifestu sprzeciwu. Wygrała piosenka, a raczej popis o tytule kojarzącym mi się jakimś gang a bang a. Przekaz podprogowy? Taki był mój odbiór, nie wiem, czy ktoś te artyzmy jeszcze zlustrował okiem pragmatyka. Zastanawiam się, jak by wyglądał klimatyczny festiwal bez kinkowego kiczu? Skóra, czy dzieci- kwiaty? |