Vizard - Wrocław
Dziekuję za miłe przywitanie.
Szczególnie cieszę się, że zgadzam sie w tym podstawowym poglądzie z DominąSabą.
Także myśle, że szanujący się Dominujący, powinin mysleć przede wszystki, gdyż to on jest odpowiedzialny za przebieg, czy to epizodu, czy znajomości, czy układu, czy związku - bo różne są etapy w życiu, pomiędzy osobą dominujacą, a ulegającą. Czestym problemem młodych Masterów, jest właśnie chęć wyzbycia sie pozytywnych emocji i uczuć, wobec suczki. Źle są interpretowane relacje bdsm... za płytko !
Pan musi byc stanowczy, wymagajacy poswięcenia. Często sprawiajacy wrażenie bezdusznego... ale jednak suczka musi zarazem bać się, jak i dostrzegać jego serce. I wtedy jest gotowa podążać drogą wyznaczoną przez Pana, i i oddac się zupełnie.

Dziekuję też kruszynce za miłe słowa.
Odpowiadając... jednak mysle, że suczka doskonale jest w stanie wyczuć, kiedy robi coś co zasługuje na karę. Bo przecież Pan ustalił juz zasady, równiez niewypowiedziane, ale pokazane podczas tresury... choć masz rację że powinny być klarowne, i niezmienne. Ale często jest to trudność, gdyż, "w miare jedzenia apetyt rośnie wesoły", za postępami w tresurze, idzie zwiekszenie sie wymaganiań. Bo przecież, żaden nauczyciel nie wymaga od pierwszoklasisty, znajomości pierwiastków wesoły
Tresura, co po niej... , często też w trakcie, jesli suczka spełnia oczekiwania, nastepuje wspaniały etap zrzycia się emocjonalnego. Czas, kiedy zarówno suczka, jak i jej Pan, chcą poświecać jak najwięcej czasu, na przebywanie ze sobą (czy realne, czy virtualne). Następuje przywiazanie. Po przywiązaniu, jedność duchowa... i zalezność. Co jest piekne i do czego sie daży.
Chyba że, znajomość od poczatku jasno przewiduje, jedynie tresurę i wynikajace z niej przyjemnosci. Co jednak nie jest tym czego pragnę.... bo bez perspektyw, brak większej motywacji.
p.s. .... spory tyłek... u jednych jest zaleta, u innych wadą. Wazne jak sie komponuje z resztą ciała wesoły ... zapraszam


  PRZEJDŹ NA FORUM