Z dnia na dzień coraz więcej siusiam. Zestaw gruby nie wystarcza już na jeden dzień. Dziś przeciekło jeszcze na mieście
ale jakoś dotarłem do domu. Dziś po rozmowie z moją Panią Martynną w moim tyłeczku, tyłeczku suczki Pani Martynny zagościła rurka, na odcinku karbowana jako tunel analny. Zwieracze non stop otwarte, a kupa wychodzi powoli i bez pośpiechu, słownie zero kontroli. Upokarzające, bo nie od razu się czuje, nie ma wymuszonego parcia, kupa po prostu wychodzi siłą własnego rozpędu. Pielucha pęcznieje, rozchodzi się aromat i czuć, dopiero po pewnym czasie, lepkość na pupie. Kupa w pielusze.