Nie wiem, może ja po prostu nie umiem cyber-masterować. Nie umiem "przejść na drugą stronę" jeśli używam tego samego kompa, którego używam do pracy, pijąc kawę z tego samego kubka, co na co dzień i tkwiąc w codzienności. Może moje wyobrażenie jest nieprawdziwe, ale ja czuję klimat tylko, jeśli czuję obecność mojej su, jeśli mogę ją dotknąć, nakazać coś i zobaczyć realizację polecenia. Przecież "na cyberku" nie można nic kontrolować, nie można niczego wymagać. No dobra można wymagać, ale to nadal nie jest nic "handfestes", jak to mawiają Nimce.
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus!
***
Uległe kobiety zaiste zasługują na to co najlepsze, dlatego je chłoszczę i poniżam, za to mnie szanują, lubią i kochają!
***
Nie mam w tym żadnego interesu, ale po prostu polecam: http://bdsmclub.pl
***
Status: Ten Pan ma już swoją suczkę! Nazywa się Tiamat! Więc się nie trudź, bo nic z tego nie wyjdzie...
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus!
***
Uległe kobiety zaiste zasługują na to co najlepsze, dlatego je chłoszczę i poniżam, za to mnie szanują, lubią i kochają!
***
Nie mam w tym żadnego interesu, ale po prostu polecam: http://bdsmclub.pl
***
Status: Ten Pan ma już swoją suczkę! Nazywa się Tiamat! Więc się nie trudź, bo nic z tego nie wyjdzie...