Taki kontrakt to ciekawa rzecz, jeśli nie znamy danej osoby zbyt długo. Ale raczej na zasadzie określenia granic zabawy i tego na ile jesteśmy w stanie coś znieść na tę chwilę. Po zakończeniu znajomości można by wypełnić coś podobnego, mieć porównanie na papierze (jak dla mnie wygodna forma), jak bardzo nasze granice się przesunęły. Na ile potrafiliśmy pozwolić Panu/Pani, zaufać. Jak się zmieniliśmy. Nie każdy tego potrzebuje, ale to może być ciekawe, bardziej dla uległego. Nie mówię aż o oddaniu finansów pod kontrolę itd., tylko tych "prostych" czynności, nazwijmy je- łóżkowymi.