Trafione w sedno. Jeśli zaufanie zdobywa się w sposób "naturalny" poprzez powolne i coraz głębsze poznawanie drugiej osoby to taki kontrakt buduje się w trakcie wielu rozmów. I nie trzeba nic pisać. Ale jeśli idzie się na jednorazową sesję to spisanie choćby nieprzekraczalnych granic - już nie mówiąc o spisaniu tego na co uległa osoba pozwala swojemu Panu/Pani - wydaje się całkiem rozsądnym pomysłem. Pod warunkiem rzecz jasna przestrzeganiu tego "kontraktu".
Pomijam już fakt, że jest to papierek, który nie ma prawnej podstawy aby na jego podstawie uniknąć jakiejś kary gdy zabawa zajdzie za daleko...
Pomijam już fakt, że jest to papierek, który nie ma prawnej podstawy aby na jego podstawie uniknąć jakiejś kary gdy zabawa zajdzie za daleko...
Szacunek to podstawa. Zaraz za karnością i posłuszeństwem