A ja mam jeszcze inną koncepcję. Ogólnie rzecz biorąc ja wiele rzeczy sprowadzam do DNA ludzkości jako takiej. Wypracowaliśmy sobie rozwojem cywilizacyjnym równouprawnienie, ale w tematach niszowych nadal poruszamy się jak ludzie pierwotni. Samiec poluje, samica jest "polowana".
Z drugiej strony wszystkie te dywagacje są o "kant dupy", bo nie dysponujemy żadnymi danymi socjologicznymi ani statystycznymi. Jasne, można się opierać na liczbie zarejestrowanych osób itd., ale wspomnij o Greyu publicznie, to wśród płci pięknej wzbudzisz zainteresowanie, a wśród facetów nie. I tu wracamy znowu do polowania i bycia "polowaną". My szukamy, panie generalnie pozwalają się wyszukać.
Z drugiej strony wszystkie te dywagacje są o "kant dupy", bo nie dysponujemy żadnymi danymi socjologicznymi ani statystycznymi. Jasne, można się opierać na liczbie zarejestrowanych osób itd., ale wspomnij o Greyu publicznie, to wśród płci pięknej wzbudzisz zainteresowanie, a wśród facetów nie. I tu wracamy znowu do polowania i bycia "polowaną". My szukamy, panie generalnie pozwalają się wyszukać.