Myślę iż owa statystyka i maskulinizacja ,,klimatu" wiąże się z tak naprawdę świeżym równouprawnieniem, i tym jak długa droga do niego wiodła. Tak jakby kobiety miały społeczny dług wdzięczności.Stad trudność w prozaicznym nawet proszeniu o pomoc, więc tym bardziej mało która jest w stanie przyznać się nawet sama przed sobą do tego, że lubi być uległa. W końcu to era, silnych, samowystarczalnych kobiet.
give me sodomy, or give me death