Ja preferuję tylko takie formy dominacji.
Długo by pisać i opisywać, ale rzeczywiście - trzeba mieć możliwość utrzymania, bądź zorganizować niewolnicy/niewolnikowi pracę zarobkową i wydzielać "kieszonkowe". Trudno jest znaleźć kogoś na taką relację, kto mieszkałby w tym samym mieście, dlatego trzeba takiego delikwenta/delikwentkę sprowadzić do siebie, udostępnić jej/jemu własne mieszkanie (wiąże to się z zaufaniem - taka osoba może Cię przykładowo okraść, dlatego np. w moim domu są kamery).
Pamiętajmy również o tym, że taka dominacja wymaga wielu wyrzeczeń z obydwóch stron - kontakty rodzinne i towarzyskie raczej się urywają albo są bardzo ograniczone (chociaż nie uznaję tego typu zakazów - wesela, pogrzeby, spotkania rodzinne czy choćby zwykły wyjazd do rodziców - jedź - masz do tego prawo) Trzeba mieć naprawdę dobrze poukładane w głowie by zorganizować coś takiego. Poznałem kiedyś niewolnicę, której Pan zakazał jej kontaktów z własnymi rodzicami - zamknął ją, zabrał dokumenty i możliwość kontaktu. Nie wiem jak było z oknami, żeby ona w ostateczności nie mogła po prostu kogoś zawołać? W każdym razie zamknął ją na prawie półtora roku. Miała oczywiście co jeść, miała warunki do życia, ale kiedy po półtora roku udało jej się ubłagać go o wizytę w rodzinnej wsi okazało się, że rodzice nie żyją a ona nawet nie została o tym poinformowana. Dla mnie to już zakrawa o chorobę psychiczną i nadaje się do zwyczajnego zamknięcia owego "Pana".
Są rzeczy, które trzeba respektować w takiej relacji. Jeden z moich znajomych też zdecydował się na taką formę dominacji. Niewolnica zachorowała, a ja z racji medycznego zawodu postanowiłem ją kiedyś osłuchać bo strasznie kaszlała - wyobraźcie sobie że ona miała zapalenie płuc, a on wymyślił sobie że nie pozwoli jej iść do szpitala, bo kto mu będzie usługiwał te pare dni podczas jej hospitalizacji? Kazałem jej stamtąd zwiewać...
Dlatego raz jeszcze powtarzam - nie byle kto może się zdecydować na taką relację. ZAUFANIE i poznanie człowieka to w takiej sytuacji podstawa.
Master Aleks.
Długo by pisać i opisywać, ale rzeczywiście - trzeba mieć możliwość utrzymania, bądź zorganizować niewolnicy/niewolnikowi pracę zarobkową i wydzielać "kieszonkowe". Trudno jest znaleźć kogoś na taką relację, kto mieszkałby w tym samym mieście, dlatego trzeba takiego delikwenta/delikwentkę sprowadzić do siebie, udostępnić jej/jemu własne mieszkanie (wiąże to się z zaufaniem - taka osoba może Cię przykładowo okraść, dlatego np. w moim domu są kamery).
Pamiętajmy również o tym, że taka dominacja wymaga wielu wyrzeczeń z obydwóch stron - kontakty rodzinne i towarzyskie raczej się urywają albo są bardzo ograniczone (chociaż nie uznaję tego typu zakazów - wesela, pogrzeby, spotkania rodzinne czy choćby zwykły wyjazd do rodziców - jedź - masz do tego prawo) Trzeba mieć naprawdę dobrze poukładane w głowie by zorganizować coś takiego. Poznałem kiedyś niewolnicę, której Pan zakazał jej kontaktów z własnymi rodzicami - zamknął ją, zabrał dokumenty i możliwość kontaktu. Nie wiem jak było z oknami, żeby ona w ostateczności nie mogła po prostu kogoś zawołać? W każdym razie zamknął ją na prawie półtora roku. Miała oczywiście co jeść, miała warunki do życia, ale kiedy po półtora roku udało jej się ubłagać go o wizytę w rodzinnej wsi okazało się, że rodzice nie żyją a ona nawet nie została o tym poinformowana. Dla mnie to już zakrawa o chorobę psychiczną i nadaje się do zwyczajnego zamknięcia owego "Pana".
Są rzeczy, które trzeba respektować w takiej relacji. Jeden z moich znajomych też zdecydował się na taką formę dominacji. Niewolnica zachorowała, a ja z racji medycznego zawodu postanowiłem ją kiedyś osłuchać bo strasznie kaszlała - wyobraźcie sobie że ona miała zapalenie płuc, a on wymyślił sobie że nie pozwoli jej iść do szpitala, bo kto mu będzie usługiwał te pare dni podczas jej hospitalizacji? Kazałem jej stamtąd zwiewać...
Dlatego raz jeszcze powtarzam - nie byle kto może się zdecydować na taką relację. ZAUFANIE i poznanie człowieka to w takiej sytuacji podstawa.
Master Aleks.
