W moim przypadku, jeśli dominujący chce się na mnie wspiacć intelektualnie, to ja go sobie daruje.
Co do erotyzmu. Ja mogę mężowi mówić, co mi się podoba. Np uderz mnie po stopach, a potem pomiziaj je lub pocałuj, bo to mnie kręci. Do do ukaldu pan-su to pan winien decydować, jak daleko się posunie, co zrobi. Su EWENTUALNIE gdzieś po sesji może powiedzieć lub napisać (bardzo subtelnie) co jej się podobało a co nie, ale myślę, że dominujący sam o tym wie juz podczas sesji.
Co do erotyzmu. Ja mogę mężowi mówić, co mi się podoba. Np uderz mnie po stopach, a potem pomiziaj je lub pocałuj, bo to mnie kręci. Do do ukaldu pan-su to pan winien decydować, jak daleko się posunie, co zrobi. Su EWENTUALNIE gdzieś po sesji może powiedzieć lub napisać (bardzo subtelnie) co jej się podobało a co nie, ale myślę, że dominujący sam o tym wie juz podczas sesji.
Blada, poraniona
Panna Anna bólom wbrew
Od rozkoszy kona,
Błogosławiąc mgłę i krew
Panna Anna bólom wbrew
Od rozkoszy kona,
Błogosławiąc mgłę i krew