Uwielbiam tę charakterystyczną dla wszystkich forów dyskusyjnych pogoń do sprowadzenia wszystkiego do absurdu (której też czasem ulegam). Zrobić wszystko żeby forum nie było miejscem wymiany myśli tylko redutą z której będę mógł/mogła ogłaszać wszechświatu swoją zajebistość
I dostanie psie ciasteczko?
A dlaczego psie? Przecież uległa to człowiek a nie pies i jada człowiecze ciasteczka. Może to jej sposób żeby bezkarnie i bez wyrzutów sumienia opierdolić podczas sesji dwie paczki ciastek (niskim kosztem, parę razy siad, waruj, daj głos, żaden problem a 6 000 kalorii przyswojone jak złoto)?