Dzięki za wyjasnienie, bez tego zupełnie bym się w tym wszystkim nie połapał 
Ale tu nikt niczego nie narzuca, każdy prezentuje swoje własne zdanie z którym inna osoba może się zgodzić lub nie.
Przeczytaj proszę ze zrozumieniem to co napisałem poprzednio:
"masz przecież prawo wymyśleć jaki chcesz ten nick. A jak to będzie odebrane, to już inna sprawa przecież."
Masz prawo oznacza, że robisz jak uważasz. To jedna sprawa. A druga to taka, jak to może być odebrane i wyłącznie o tym rozmawiany.
Ja piszę w swoim imieniu, a nie jako "strażnik" czegokolwiek, mój szanowny poprzednik też. A że mamy podobne odczucia, to inna sprawa.
Gdybym napisał, żeby mówić do mnie eminencjo, co oczywiście mam prawo zrobić, Ty miałbyś również prawo odebrać to, że mi odwaliło totalnie. Zgadza się?
Spójrz na to z większym dystansem i luzem. Jesli nie widzisz w tym nic zabawnego, rozumiem i szanuję takie podejście.
Ale również Ty powinieneś zrozumieć, iż z mojego personalnego, nie jakiegoś straznika (nie wiem skąd Ci to przyszlo do głowy???) punktu widzenia, jest to po prostu śmieszne, że ktoś się przedstawia jako "Pan".
Jeśli nadal nie rozumiesz powiem na przykładzie. Wyobraź sobie, że podchodzę do Ciebie na ulicy i mówię: "cześć, jestem Pan Bolek".
Dobra, dość wyjaśnień, tu jest zero-jedynkowo albo rozumiesz albo nie.
Ale tu nikt niczego nie narzuca, każdy prezentuje swoje własne zdanie z którym inna osoba może się zgodzić lub nie.
Przeczytaj proszę ze zrozumieniem to co napisałem poprzednio:
"masz przecież prawo wymyśleć jaki chcesz ten nick. A jak to będzie odebrane, to już inna sprawa przecież."
Masz prawo oznacza, że robisz jak uważasz. To jedna sprawa. A druga to taka, jak to może być odebrane i wyłącznie o tym rozmawiany.
Ja piszę w swoim imieniu, a nie jako "strażnik" czegokolwiek, mój szanowny poprzednik też. A że mamy podobne odczucia, to inna sprawa.
Gdybym napisał, żeby mówić do mnie eminencjo, co oczywiście mam prawo zrobić, Ty miałbyś również prawo odebrać to, że mi odwaliło totalnie. Zgadza się?
Spójrz na to z większym dystansem i luzem. Jesli nie widzisz w tym nic zabawnego, rozumiem i szanuję takie podejście.
Ale również Ty powinieneś zrozumieć, iż z mojego personalnego, nie jakiegoś straznika (nie wiem skąd Ci to przyszlo do głowy???) punktu widzenia, jest to po prostu śmieszne, że ktoś się przedstawia jako "Pan".
Jeśli nadal nie rozumiesz powiem na przykładzie. Wyobraź sobie, że podchodzę do Ciebie na ulicy i mówię: "cześć, jestem Pan Bolek".
Dobra, dość wyjaśnień, tu jest zero-jedynkowo albo rozumiesz albo nie.