A tak wracając do tematu wątku:
jest tu ktoś, kto wyobraża sobie zabawę z fekaliami? Nie lizanie czystego tyłka Pana, ale takie właśnie... gówniane zabawy?
O ile jeszcze jakoś ( z trudem, bo z trudem ale jednak) rozumiem dominującą stronę, że potrafi z takiego upodlenia uległej czerpać przyjemność, o tyle nie jarzę kompletnie co to daje drugiej stronie? Może mi to ktoś wytłumaczyć?
jest tu ktoś, kto wyobraża sobie zabawę z fekaliami? Nie lizanie czystego tyłka Pana, ale takie właśnie... gówniane zabawy?
O ile jeszcze jakoś ( z trudem, bo z trudem ale jednak) rozumiem dominującą stronę, że potrafi z takiego upodlenia uległej czerpać przyjemność, o tyle nie jarzę kompletnie co to daje drugiej stronie? Może mi to ktoś wytłumaczyć?