No właśnie. Nie trzeba czegoś rozumieć ani lubić, żeby rozumieć, że ktoś inny może tak właśnie zapewniać przyjemność sobie i partnerowi. Mam przekonanie, że w szeroko pojętym "klimacie"tego zrozumienia dla cudzych pomysłów i potrzeb powinno być więcej niż w świcie wanilii. A tu niestety zdarza się narzekanie n brudne majtki, sex wirtualny, scatt... I jakie z nas towarzystwo wzajemnej adoracji jak usiłujemy wmówić innym co można lubić a co nie?