Heh, to co poruszyłeś to tzw. paradoks Kretończyka w filozofii.
Szacunek za zauważenie czegoś co w logice zero-jedynkowej nie ma rozwiązania. Chociaż może faktycznie 0,5 pomogłoby ten dylemat rozstrzygnąć
W oryginale (jeśli mnie pamięć nie myli, bo czytałem to lata temu) brzmi to jakoś tak: wszyscy Kretończycy są kłamcami, ja jestem Kretończykiem.
Szacunek za zauważenie czegoś co w logice zero-jedynkowej nie ma rozwiązania. Chociaż może faktycznie 0,5 pomogłoby ten dylemat rozstrzygnąć
W oryginale (jeśli mnie pamięć nie myli, bo czytałem to lata temu) brzmi to jakoś tak: wszyscy Kretończycy są kłamcami, ja jestem Kretończykiem.