Witam... kwintensencja w stwierdzeniu przedmówcy cyt." Uległość to czerpanie przyjemności z oddania kontroli nad sobą" idealnie ujęte ale... w moim odczuciu ja to widzę tak... z uległością jest jak z alkoholem -TRZEBA UMIEĆ PIĆ TEN KONIAK/trzeba myśleć/ trzeba umieć w odpowiedni sposób czerpać z tego przyjemność. Nie wszyscy się do tego nadają tak jak i nie wszyscy są dobrymi Dominującymi... Uległość rozwija i to bardzo...nakręca do działania w innych sferach życia. Uległość mądra to takie oddanie kierowaniem sobą, które powoduje że wcale nie jest się ubezwłasnowolnionym. Owszem To pragnienie ogromne w chęci zaspokojenia pragnień Pana ale w taki sposób by dać z siebie więcej niż Dominujący oczekuje, to takie wieczne zaskakiwanie Pana pomysłowością, kreatywnością, tworzeniem nowych sposobów zachowań ale ciągle mających na celu zaspokojenie potrzeb Dominującego -to jest ta "wisienka"- to jest ta radocha. Trzeba zatracać się z głową i to dotyczy dwóch stron. Ślepa bezmyślna uległość jest niebezpieczna gdy lepi ją bezmyślny i ślepy Dominujący... wówczas mamy doczynienia z toksycznym układem/brakiem rozwoju/ samodestrukcją. Wszystko jest dla ludzi ale myślących/przewidujących/ umiących czerpać z tego rozwój dla siebie.
Istniejemy na ziemi ze swoimi potrzebami istnienia... zanurzeni w różnych środowiskach generujących nasze potrzeby...